|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Była żywą, pełną wdzięku dziewczynką o wielkich czarnych myślących oczach. Mimo to, rodzice, Ettore i Vincenza, martwili się jej drobną posturą i słabym zdrowiem. Mama zwykła mawiać: „Jesteś tak malutka, że na podwórzu nie można odróżnić cię od kur”. Babcia od strony matki musiała zauważyć w niej coś szczególnego, gdyż umierając poleciła swej córce: „Opiekuj się dobrze Teresą, to dziecko zrobi
Wśród wielu rzeczy, których się uczyła, spodobało jej się krawiectwo, postanowiła zatem zostać dobrą krawcową. Rodzice wysłali ją do Alby, gdzie u sióstr św. Anny miała nauczyć się podstaw krojenia, szycia, haftu i wyrobu koronek. Następnie, co było rzeczą niezwykle odważną jak na owe czasy, wysłali ją do Turynu, do zaufanej rodziny, przy której Teresa doskonaliła swoje umiejętności krawieckie. Po powrocie do Castagnito była wystarczająco biegła w swoim zawodzie, by otworzyć własną pracownię dla miejscowych dziewcząt.
W tym czasie Teresa była już cenioną katechetką. Z wielkim przekonaniem przekazywała ukochane przez siebie prawdy wiary, na gruncie których rozwijało się też coraz bardziej jej własne życie duchowe. Mimo licznych obowiązków, Teresa nie czuła się usaty--sfakcjonowana, pragnęła czegoś więcej, czegoś obejmującego całe jej życie, wymagającego większego poświęcenia Bogu Był to rok 1914, kiedy ksiądz Jakub Alberione założył w pracowni typograficznej swoje pierwsze zgromadzenie – Towarzystwo św. Pawła. Czuł potrzebę powołania do życia, obok gałęzi męskiej, także żeńskiej, głoszącej Chrystusa poprzez środki przekazu. Był głęboko przekonany o wielkiej misji kobiety jako matki rodziny, ale także jako zaczynu dobra w całym społeczeństwie i w samym Kościele. Szukał wtedy kobiety, która mogłaby pomóc mu w założeniu i poprowadzeniu takiego instytutu. Jako pierwsza na prośbę o przystąpienie do nowego dzieła odpowiedziała Angela Boffi, gorliwa katechetka zafascynowana ideałem „dobrego druku”. Pracownia żeńska, która powstała 15 czerwca 1915 roku, mieściła się w mieszkaniu Boffi. Początkowo miała zajmować się, z powodu trwającej właśnie wojny, szyciem mundurów dla wojska. Dlatego ks. Jakub poszukiwał także krawcowej. W seminarium w Albie, gdzie był ojcem duchownym, przebywał jeden z braci Teresy, Costanzo. Jemu to właśnie ks. Alberione, słysząc o jego siostrze, jako o dziewczynie prowadzącej pracownię krawiecką, a do tego zrównoważonej, otwartej na dobro oraz pełnej głębokiej wiary i pobożnej, przekazał prośbę o przybycie Teresy do Alby.
Rozmowa była bardzo krótka. Jak później wspominała, ks. Alberione powiedział tylko, że zbiera dziewczęta pragnące poświęcić swe życie Bogu, by służyć Mu przez apostolstwo „dobrego druku”. Od niej samej oczekiwał na początek zajęcia się, otwartą już, pracownią krawiecką z perspektywą podjęcia się, najszybciej jak to będzie możliwe, zadań związanych z dobrym drukiem na wzór działającej już męskiej Szkoły Typograficznej.
Rzeczywiście, już dwa dni później, 29 czerwca, opuściła na zawsze Castagnito przenosząc się do Alby i dzieląc z panną Boffi, u której gościła, realizację programu przyjętego dla nich przez księdza Alberione. Ponieważ Angela Boffi miała wiele obowiązków, z powodu których całymi dniami przebywała poza domem, to Teresa, ekspertka od krawiectwa, spędzająca czas z dziew-czętami, stała się „duszą” pierwszego zalążka paulistek. Jesienią 1915 roku dołączyła do wspólnoty trzecia kandydatka, Clelia Calliano, a praco-wnia została przeniesiona na Via Accademia pod nr 5. Aż do roku 1918, Teresa i jej towarzyszki uczęszczały na kursy religii organizowane przez ks. kanonika Francesco Chiesa przy parafii Świętych Kosmy i Damiana. Prowadziły także sklep z książkami, pomagający w sprzedaży produkcji Szkoły Typograficznej oraz uczyły katechizmu. Wspólnie przeżywały miesięczne dni skupienia i doroczne rekolekcje.
Tamte czasy wspominała słowami: „miałyśmy pełne zaufanie do Teologa. Serca nasze były wypełnione pokojem, bo wiedziałyśmy, że jesteśmy prowadzone przez Ojca, który szuka jedynie woli Bożej i naszego dobra. Nie brakowało krytyki ze strony ludzi… Ale wystarczyło jedno słowo Teologa, aby przywrócić nam pogodę ducha – zawsze pozostawiał nas w dobrym usposobieniu”. W roku 1918, ks. Alberione, na prośbę biskupa Susy o przejęcie druku gazety diecezjalnej „Valsusa”, postanowił powierzyć to zadanie pracowni żeńskiej. Na jego propozycję z entuzjazmem odpowiedziały „tak”, choć było to z ich strony aktem wiary, gdyż miały nikłe pojęcie o druku. Zaczęły uczęszczać do męskiej pracowni typograficznej, by nauczyć się podstaw składu ruchomych czcionek, łamania i druku gazet.
Odpowiedzialną za wspólnotę była wówczas Angela Boffi, a Teresa pełniła rolę asystentki. W 1922 roku, Teresa wzięła udział w rekolekcjach, po których, 22 lipca, wraz
z dziewię- Ks. Alberione chciał, aby Teresa nazywana była odtąd Mistrzynią Teklą, na pamiątkę pierwszej uczennicy św. Pawła.
Teresa przyjęła tę nominację z pokorą i wdzięcznością, lecz pełna obaw, że nie dorasta do tak wielkiego zadania. Kononik Chiesa, po wysłuchaniu jej wątpliwości, odpowiedział: „Wszystko co masz robić, to wierzyć i być posłuszną…”. Pokora i wiara - to dwie rzeczy, którym w istocie pozostała wierna do końca życia. Wierze, że dzieło należy do Boga i to On jest sprawcą wszystkiego oraz posłuszeństwu Założycielowi, zawsze, nawet wtedy, gdy polecenia wydawały się niemożliwe do zrealizowania lub wręcz absurdalne.
Wcześniej, bo w 1924 roku, ks. Alberione założył drugie zgromadzenie żeńskie, Pobożnych Uczennic Boskiego Mistrza, których przełożoną generalną od zatwierdzenia diecezjalnego w 1929 roku, aż do roku 1947 została również Mistrzyni Tekla. W tym czasie powstawały już nowe domy filialne we Włoszech, a wraz z nimi rozbudowywała się w kraju sieć księgarni paulińskich. Pierwsze misje zagraniczne Sióstr św. Pawła, to fundacja w Sao Paolo w Brazylii (1931).
Z Rzymu Pierwszy Mistrz i Pierwsza Mistrzyni mogli lepiej czuwać nad nowo powstającymi filiami. W stolicy łatwiej było organizować naukę, studia, formację i rozwój apostolstwa, zarówno w aspekcie twórczo-redakcyjnym, technicznym jak i dystrybucyjnym. Ks. Alberione wzywał z pełnym charyzmatycznej mocy entuzjazmem: „W drogę, córki św. Pawła! Wasze granice, to granice świata! Nieście wszystkim prawdę w miłości!”. Jego entuzjazm udzielał się siostrom, które pełne gorliwości, pod zdecydowanym choć macierzyńskim kierownictwem Mistrzyni Tekli, przygotowywały się do „zdobywania świata” dla Jezusa.
Liczba domów we Włoszech i za granicą wzrastała szybko, stawiając Pierwszego Mistrza i Pierwszą Mistrzynię przed koniecznością częstego podróżowania – samochodem, statkiem, później samolotem – aby osobiście zorientować się w sytuacji poszczególnych wspólnot, odnowić ich zapał, pomóc w trudnościach
Poświęcając większą część swego czasu na podróże, siostra Tekla nie zaniedbywała jednak domu generalnego, którego była przełożoną. Grupy formacyjne, studentki przebywające w Rzymie, siostry z poszczególnych sektorów apostolstwa – wszystkie miały do niej swobodny dostęp. W czasie rekolekcji miała zwyczaj przyjmować każdą
Bardzo cierpiała, gdy jakieś siostry chorowały. Dla nich, kierując się sugestią Założyciela, nie bez wielkich wyrzeczeń, ufundowała Klinikę Królowej Apostołów w Albano Laziale pod Rzymem (obecnie jest to Szpital Rejonowy w Albano leczący nie tylko osoby zakonne, ale i świeckie z całej okolicy). W tym czasie posuwała się też naprzód jurysdykcyjna historia Zgromadzenia. Ostateczne zatwierdzenie Konstytucji Sióstr św. Pawła i uznanie ich przez Stolicę Apostolską za zgromadzenie na prawach papieskich, Mistrzyni Tekla uzyskała 15 marca 1953 roku.
Jej ofiara została zaakceptowana i s. Tekla zmarła trzy lata później, 5 lutego 1964 roku w Albano. Ostatnie miesiące życia cierpiała, nie mogła się poruszać, a później, od listopada 1963, straciła też możliwość porozumiewania się: nie mogła mówić ani nawet pisać. Gdy zorientowała się, że odebrana jej została możliwość przekazywania swoich myśli, łzy spływały jej po twarzy jedna za drugą. Szybko jednak rozpogodziła się, przywykła wypełniać to, „czego chce Bóg”.
Założyciel przyznawał jej udział w tworzeniu nie tylko paulistek, ale i pozostałych instytutów Rodziny św. Pawła. „Mało znaną rzeczą jest – mówił - że ona, bezpośrednio W szczególnych okresach – wspominają starsi mieszkańcy kompleksu paulińskiego przy Via Antonino Pio w Rzymie – nie było dnia, w którym nie widziało się księdza Alberione powoli wspinającego się ścieżką prowadzącą z męskiego domu generalnego do żeńskiego. Szedł do wiernej i pokornej Siostry św. Pawła, by skonsultować się z nią lub przedstawić jej nowy projekt apostolski. Do sióstr paulistek mówił: „Wszystko zawdzięczacie Pierwszej Mistrzyni i ja wiele jej zawdzięczam, ponieważ pomogła mi zrozumieć i obrać właściwy kierunek działania w wielu sprawach i okolicznościach, zarówno wesołych jak smutnych, dodawała otuchy w piętrzących się na drodze trudnościach”.
Dotrzymywała kroku Założycielowi także w rozmachu apostolskim, podzielała w pełni jego głębokie pragnienie, by Dobra Nowina mogła dotrzeć do wszystkich. Nie oszcz-
(opracownie ekg) |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||