AKTUALNOŚCI          O NAS          DUCHOWOŚĆ          APOSTOLSTWO          DLA MŁODZIEŻY          KONTAKT          LINKI
   DLA MŁODZIEŻY 
 

,,Moje wspomnienia z pobytu u sióstr paulistek"

Napisz do nas

   Mój pobyt u Sióstr paulistek wspominam bardzo miło i z wielkim uśmiechem na twarzy. Rodzinna atmosfera, otwartość i życzliwość sprawiła, że od pierwszego momentu poczułam się tam bardzo dobrze. Był czas na modlitwę, przemyślenia, wspólne rozmowy i śpiewy. Spędziłam tam bardzo mile czas i przeżyłam niezapomniane chwile. Te pięć dni spędzonych u Sióstr pomogły mi w przemyśleniu wielu ważnych spraw. Bardzo wzbogaciłam się duchowo. Uświadomiłam sobie, że niezależnie od kierunku drogi Bóg zawsze prowadzi człowieka ku Sobie. Słuchając Jego głosu nie możliwe jest, abym zbłądziła. Ogromnie się cieszę, że dane mi było tam być.
   Kochane Siostry dziękuję Wam za wszystko, za wspaniałe przyjęcie, za troskę i za miłość. Trzymajcie się ciepło. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.

Z modlitwą. 
Marysia

    Mój kilkudniowy pobyt w Lublinie był w zasadzie pomysłem spontanicznym.
Spontanicznym i - co tu dużo mówić - nieco szalonym. Nie żałuję jednak żadnej chwili, którą spędziłam w tym konkretnym czasie i w tej konkretnej wspólnocie. A był to czas spokojny, przeżyty bez pośpiechu i pogoni za czymkolwiek. Czas obserwowania
i poznawania. Próbowania i smakowania... Mogłam doświadczyć szczególnej, rodzinnej atmosfery, która panuje w domu Sióstr. Życie toczy się tam całkiem normalnie: modlitwa, praca, odpoczynek, zwykłe codzienne obowiązki. Każdy dzień zaczyna się od
Eucharystii przeżywanej najczęściej w parafialnym kościele. Z tego wypływa całe późniejsze apostolstwo, podejmowane chociażby przez prace w księgarni. Z tego
i z jeszcze jednego... z codziennej adoracji. Godzina rozmowy z Mistrzem - sam na sam, w cztery oczy. Mogłam w tym wszystkim uczestniczyć i jestem za to Panu Bogu bardzo wdzięczna. Bliska jest mi duchowość Sióstr Paulistek.  Bliski jest mi przede wszystkim obraz Pana Jezusa jako Mistrza, Drogi, Prawdy i Życia. Bliska jest mi Królowa Apostołów i Święty Paweł. Wreszcie - bliski jest ten niesamowity duch misji i apostolstwa, ewangelizacji na wszystkie sposoby i z wykorzystaniem wszelkich dostępnych środków. To piękny charyzmat!

Za cały ten czas spędzony w Lublinie - chwała Ci Panie!

Olga

Wizyta Olgi i Marysi   Wizyta Olgi i Marysi

Siostry paulistki dane mi było poznać z kolorowego folderku. Chciałam poznać się bliżej, ale nie znałam żadnej Siostry paulistki i tak nie wiedziałam jak do tematu podejść :), ale z pomocą przyszedł wynalazek techniczny zwany e-mail. To był tzw. pierwszy krok.
Drugi krok to był autobus do Lublina :-) I tak to się zaczęło, czyli spotkanie z Siostrami. Nie będę pisać, że Siostry miłe, sympatyczne itd. bo to i tak widać na folderku :) W każdym razie cenne to było spotkanie (zresztą już niejedno), bo spotkanie z żywym człowiekiem to jednak nie to samo co mail, net itp. A dochodząc do sedna tematu, czyli do wspomnień moich, czyli "ja" w tym czasie i w tym miejscu. Czas i miejsce dobre, otoczenie też :)) a mi było ciężko... Ale Pan Bóg mówi między wierszami. Nie wszystko muszę dziś rozumieć, poza tym "życie to nie zabawa" jak ktoś śpiewał. Są dni lepsze i gorsze :)
W każdym razie na gorsze dni przychodzą mi z pomoca słowa z listu, wprawdzie nie św. Pawła, ale Piotra :-) : "Dlatego cieszcie się już teraz, nawet jeśli musicie jeszcze odczuwać smutek z powodu różnych doświadczeń. Są one potrzebne dla wypróbowania waszej wiary, o wiele cenniejszej od przemijającego złota, które przecież oczyszcza się w ogniu." (1 P 1,6-7a).
Ważnym też dla mnie doświadczeniem było trwanie na adoracji, bo choć moje ciało chciało dać nogę, to zegar kazał trwać :) Ale to też ważne kiedy jest szansa podczas jednej adoracji powiedzieć Panu Bogu z dziesięć razy, że właśnie się z niej wychodzi. Wtedy też jest szansa powiedzieć Bogu o tym, co trudne. Bo dużo łatwiej jest mi modlić się gdy życie płynie bez większych burz, a dużo trudniej gdy burze są, a wydaje się, że Pan Bóg śpi.
Ale jestem Bogu i Siostrom wdzięczna za to, że mogłam cały tydzień spędzić u Sióstr, bo choć był to dla mnie czas wewnętrznie trudny to właśnie dlatego ważny. Pan Jezus kiedyś powiedział: "Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział" (J 13,7) i wierzę, że kiedyś w Niebie sobie wszystko wyjaśnimy - co czemu miało służyć i dlaczego raz był dołek a raz górka, choć może wtedy ta wiedza już mi do szczęścia nie będzie potrzebna... gdy dziać się będą słowa piosenki: "zamieszkam z Tobą już na zawsze w mieszkaniu, które dla mnie masz, po zielonych pastwiskach wieczności z Tobą będę chodził Panie mój."

Agnieszka

Sama droga do Lublina jest czymś budującym. Nie chodzi tylko o ludzi spotykanych na niej, bo Ci za każdym razem się zmieniają, ale o miejscowość SZCZĘŚCIE, przez którą jest mi dane zawsze jechać. Pewnie nie przypadkiem się ona tam znalazła ;-) To buduje, gdyż (nie wiem czemu) Lublin zaczęłam odwiedzać w czasie moich dość intensywnych poszukiwań wewnętrznych.
I rzeczywiście odnalazłam w tym mieście coś, co można nazwać może nie szczęściem, ale spokojem i pewnością z dobrze obranej drogi – drogi Pana Niebo. Ale miałam napisać o pobycie u Córek Świętego Pawła (nazwa Córki pasuje bardziej do tego zgromadzenia niż Siostry, nie sądzicie? To takie moje subiektywne zdanie ;-) ). Gdy już udało mi się dotrzeć do Ich domu, od razu powitała mnie radość. Właściwie powinnam napisać RADOŚĆ, a nie radość. Uśmiech na twarzy siostry, która mnie powitała (i która zapewne wie, że o niej piszę) podziałał na mnie odprężająco. Przydało się to po kilku godzinach jazdy autostopem. Chwila odpoczynku, rozmowa, pojawienie się kolejnych Córek, kolacja, modlitwa... Działo się dużo i nawet nie wiem, kiedy te parę dni minęło!
Na szczęście tych dni było wystarczająco dużo, aby przeczytać całe Dzieje Apostolskie, uczestniczyć w konferencji o św. Pawle, pozwiedzać starówkę, odwiedzić znajome twarze, rozmawiać, bardzo dużo rozmawiać i jeszcze więcej się modlić oraz posiedzieć w księgarni (niestety nie udało mi się dotrzymać postanowienia sobie danego i nie kupić żadnej książki! Cóż, Pan Niebo działa i zakupiona pozycja okazała się bardzo przydatna dla pewnej bliskiej osoby;-) ).
Nie, nie wiem co pisać więcej. Pomimo że ponoć zawodowo(?) zajmuję się pisaniem, to nie potrafię czasem oddać atmosfery miejsc do których trafiam. W trakcie wizyty u Córek działo się o wiele, wiele więcej rzeczy, niż opisałam wyżej. Opisałam... właściwie wymieniłam jednym ciągiem... Na pewno obecność w Ich domu wprowadziła w moje życie Pokój, tak w tamtym czasie mi potrzebny. Za każdym razem, gdy widzę świadectwo tak mocnej wiary, wtedy ogromnie się umacniam.
Ponoć definicja modlitwy mówi o tym, że jest ona skierowaniem swojej istoty ku Bogu. Niby takie banalne, ale nie zawsze jednak tak proste. Dla mnie na pewno prostsze stało się to dzięki Paulistkom, a dokładniej dzięki otrzymanemu od nich Brewiarzowi, na podstawie którego uczę się systematyczności.
Dziękuję OGROMNIE i do zobaczenia mam nadzieję jeszcze w tym (2009) roku!

Olga

   
© Copyright Paulistki 2006-2011